Sushi Hashi Oki – recenzja mokotowskiego sushi baru

Hashi Oki Bar Sushi

Hashi Oki to bar sushi położony na Starym Mokotowie. Wybraliśmy się do niego w trakcie największych upałów – chłodne sushi wydawało nam się znacznie lepszą opcją niż pizza prosto z pieca lub porcja świeżo usmażonych, gorących frytek. Niepozorna lokalizacja oraz brak żywej duszy w pobliżu, początkowo trochę nas zniechęciły do przekroczenia progu Hashi Oki. Ostatecznie jednak weszliśmy i złożyliśmy zamówienie…

Pierwszy plus przyznajemy za menu, które można sobie spokojnie przejrzeć przed wejściem do lokalu. Z pewnością pomaga to uniknąć tej niezręcznej chwili, kiedy po przeczytaniu karty, zmieszany klient wstaje i wychodzi. Dzięki zewnętrznemu menu łatwo jest ocenić, czy po wizycie w danym miejscu będziemy musieli żywić się sucharami do przysłowiowego „pierwszego”, a także, czy w ofercie znajduje się coś, co faktycznie będzie w pełni odpowiadało naszym kubkom smakowym. Jeszcze przed wejściem do Hashi Oki udało nam się ustalić, że nasze kubki powinny być całkiem zadowolone z tej wizyty. Tylko czy faktycznie były?

30:2 = 15

Poprosiliśmy o zestaw „Midori”, szacując, że dwóm osobom 30 sztuk sushi powinno spokojnie wystarczyć. W skład powyższego zestawu (o wartości 65 zł) wchodzą: maki z awokado, łososiem, łososiem grillowanym, tuńczykiem i surimi – po 6 sztuk z każdego rodzaju. Standardowo dostaliśmy także porcję wasabi i świeżego imbiru. Sos sojowy stał na stole, można więc było czerpać do woli.

Japoński minimalizm

W międzyczasie popijaliśmy wodę mineralną i dokładnie oglądaliśmy wnętrze. W tle leciała muzyka relaksacyjna, w środku było cicho i przyjemnie chłodno. Wystrój Hashi Oki można określić jako typowo japoński – nie różni się za bardzo od innych barów sushi. Z pewnością jest to lokal schludny, urządzony bez zbędnego przepychu. Łazienka również jest czysta i zadbana – nie trzeba musieliśmy szukać wzrokiem środków dezynfekujących. Cały lokal sprawia przyjemne wrażenie. Chyba spotęgowało je wybrane przez nas miejsce – lekko oddzielone od reszty pomieszczenia, z wygodną, czarną kanapą i niewysokim stolikiem. Niedługo po naszym przybyciu pojawili się również inni klienci, a my otrzymaliśmy nasz zestaw „Midori”.

sakura sushi ;) :)

Pierwsze miejsca dla grillowanego łososia

Sushi było bardzo delikatne i smaczne. Mimo, że jedno z nas włada pałeczkami niczym ninja, a drugie nie do końca nawet ogarnia widelec, nie mieliśmy na co ponarzekać. Dla pierwszego, sushi nie było przesadnie zbite, a dla drugiego, na szczęście, drażniąco się nie rozwalało. Najbardziej przypadła nam do gustu wersja z grillowanym łososiem. Chrupiące ziarna sezamu nadały jej bezbłędnego smaku. Na drugie miejsce zasłużyły maki z awokado, a na trzecie – z surimi. Chcieliśmy jeszcze skosztować wersji z rybą maślaną, ale samo „Midori” wystarczająco nas napełniło.

Bonus!

Ostatniego, nadprogramowego plusa, przyznajemy za naprawdę zaskakująco dobrą obsługę. Niewymuszona elegancja, serdeczny uśmiech i ciepły ton rozmowy to coś, co niestety coraz rzadziej się spotyka. Mamy nadzieję, że miejsce utrzyma poziom, bo zasługuje na nasze mocne 7,5!

TWOJA OCENA: Sushi Hashi Oki – recenzja mokotowskiego sushi baru
WIĘCEJ INFORMACJI
Data opublikowania: 13 sierpnia 2015
Źródło miniatury wpisu: przepisymag.pl
Dodaj komentarz