Pizzeria na Barskiej

pizzeria-na-barskiej

Pizzerii jest w Warszawie naprawdę wiele. Właśnie dlatego poszukiwania pizzy idealnej pochłaniają nam sporo czasu. Nie bierzemy oczywiście pod uwagę sieciówek, takich jak gumowa Telepizza czy papierowa Pizza Hut – to byłby czysty masochizm. Szukamy perfekcyjnego ciasta, doskonałej proporcji składników, sosu o idealnej konsystencji i pysznego sera. Tym razem wybraliśmy się na Barską. Czy tutejsza pizza spełniła nasze wygórowane oczekiwania?

Pizza wbrew pozorom jest naprawdę trudnym daniem. Głównie dlatego, że każdy ma jej inne wyobrażenie – jedni kochają grube, amerykańskie ciasto, inni wolą placek grubości serwetki. My szukamy czegoś pomiędzy, pewnej tajemniczej, złotej proporcji. Szczerze przyznamy, że szukać wcale nie jest łatwo – większość pizzerii mocno nas rozczarowuje. Na Barską szliśmy z dobrym nastawieniem, dlatego że jadaliśmy tam już wcześniej. Dotychczas była to nasza ulubiona pizzeria w całej Warszawie. Zawsze do niej wracaliśmy z „podkulonym ogonem” po wizytach w innych lokalach. Często słyszeliśmy opinie, że serwują tam najlepszą pizzę w całej stolicy. Podpisywaliśmy się pod tym, jednocześnie ciągle szukając czegoś „bardziej perfekcyjnego”. Szczerze? Nie znaleźliśmy! Ale po kolei…

Pizza Time!

Dlaczego tu jest tak mało miejsca?!

O ile podczas wakacje czynny jest zewnętrzny ogródek, o tyle w chłodne dni jest tu naprawdę mało miejsca. Kilka stolików na krzyż, a chętnych nie brakuje… Apelujemy o powiększenie przestrzeni, choć zapewne jest to niemożliwe. Podoba nam się tutaj duża szyba, zza której możemy obserwować pracę pizzerów. Jako dzieci często staliśmy, patrzyliśmy i przeszkadzaliśmy klientom, którzy chcieli w tym samym czasie przeczytać menu, znajdujące się na przeciwko tej szyby. Ciekawe są także lampy, które zostały wykonane z butelek. Nie podobają nam się tylko tępe noże, których po prostu nie znosimy – szlag nas trafia za każdym razem, gdy zabieramy się za krojenie pizzy. Dodamy tu jeszcze jeden mały minus, który to wy sami nam wskazaliście – pani zza lady często brakuje uśmiechu. Zbadamy to podczas kolejnej wizyty. A teraz najważniejsze, czyli…

Pizza!

GUD FADERN to nasza ulubiona pizza. Lubimy też „BUSOLĘ”. W sumie to lubimy jeszcze kilka. A właściwie to wszystkie. Ale GUD FADERN jest mistrzostwem w czystej postaci. Nie będziemy szczegółowo opisywać tutejszej pizzy, bo tego zwyczajnie trzeba spróbować. Dodamy tylko, że GUD FADERN to pizza z… majonezem! Co do wielkości – dorosłemu mężczyźnie trudno jest pochłonąć całą, także dwóm paniom polecamy branie pizzy na pół. Jest podobno opcja zmniejszenia za 3zł, ale lepiej wziąć to, co zostanie, na wynos. Można również podzielić placek na dwie połowy i wybrać dwa różne smaki. Nie ukrywamy, że napoje są trochę drogie, jednak nie one są tu najważniejsze. Ważna jest pizza. Naprawdę pyszna pizza! Szkoda tylko, że nie można jej zamówić z dostawą. Chociaż może to i lepiej… Nie jedlibyśmy już nic innego.

Podsumujmy: pyszna pizza + tępe noże + mało miejsca + brak dostawy, daje nam jakieś 8,5/10. Szczerze polecamy i… szukamy dalej dobrych pizzerii!

TWOJA OCENA: Pizzeria na Barskiej
WIĘCEJ INFORMACJI
Data opublikowania: 10 listopada 2015
Źródło miniatury wpisu: sense-of-taste.com
Dodaj komentarz