Lokanta – najgorszy dotychczasowy wybór?

lokanta

Turecka restauracja wydawała nam się idealnym wyborem do świętowania zakończenia roku akademickiego. Jednak to, co nas tam spotkało, przeszło nawet nasze oczekiwania…

Tragedii Akt I

Nowogrodzka 47a, godzina 18:00, zbiera się na deszcz.

Wchodzimy do tureckiej restauracji „Lokanta”, gdzie teoretycznie mamy zarezerwowany stolik. Teoretycznie, ponieważ na żadnym z nich nie widnieje jakakolwiek informacja o rezerwacji. Czekamy na osobę z obsługi kilka minut, jednak jesteśmy profesjonalnie lekceważeni i, jak się później okaże, to by było na tyle z profesjonalizmu w tym miejscu. Co do nas samych – wyglądamy schludnie i raczej niczego nam nie brakuje (może z wyjątkiem zimnego piwa, które od kilku minut powinniśmy już pić), także zaczynamy się zastanawiać jakie są przyczyny omijania nas przez kelnerki-ninja. W końcu udaje nam się poprosić jedną z nich o wskazanie naszego stolika. Dostajemy taki przypadkowy, w rogu, który aż prosi o posprzątanie i przy okazji odebranie napiwku od poprzednich klientów… Z braku laku zaczynamy przeglądać brudną, klejącą się kartę.

Tragedii Akt II

Siedzimy sobie uśmiechnięci, rozmawiamy, żartujemy. Humory wyjątkowo nam dopisują. nie psuje ich nawet gwałtowna ulewa na zewnątrz. Postanawiamy zamówić po symbolicznym piwie na dobry początek, później chcemy zdecydować się na coś lekkiego z karty dań. Jest godzina 18:12, czekamy na obsługę.

Tragedii Akt III

Jest godzina 18:35, czekamy na obsługę.

waiting moment

 

Tragedii Akt IV

Jest godzina 18:45. Kelnerka, zapytana o to, czy ktoś może nas obsłużyć, idzie do innych klientów. Do nas „ma przyjść koleżanka”. Czekamy na koleżankę, której jeszcze ani razu w tym pomieszczeniu nie widzieliśmy. Kelnerka-ninja numer 1 omija nas szerokim łukiem i lekceważy nasze „serio?-proszę-tu-podejść” spojrzenia. Jesteśmy coraz bardziej zdenerwowani. Czekamy jeszcze chwilę aż przestanie tak intensywnie padać, po czym wstajemy i wychodzimy. Mijamy kelnerkę (której koleżanka to chyba się z tlenu i azotu składa), nie słyszymy nawet słowa pożegnania, o przeprosinach nie wspominając. Przez szybę widzimy tylko jak wreszcie podchodzi do naszego stolika i zaczyna go sprzątać. Niemożliwe.

Exodos

Jesteśmy bardzo niezadowoleni. Jeszcze nigdy nie spotkaliśmy się z tak beznadziejnie niskim poziomem obsługi. Można mieć dużo klientów w lokalu i się ledwo wyrabiać – my to rozumiemy i dlatego zawsze cierpliwie czekamy. Jednak bezczelnie ignorować klienta, przechodząc kilkakrotnie obok? Teraz już się nie dziwimy skąd tak kiepskie opinie ma ta „restauracja” na konkurencyjnych portalach. Możemy się pod nimi tylko podpisać… „Lokancie” życzymy więcej szacunku do klienta, lepszej obsługi i nabycia umiejętności dbania o porządek. Pozdrawiamy, zignorowana ekipa odwiedz.to.

Kurtyna

TWOJA OCENA: Lokanta – najgorszy dotychczasowy wybór?
WIĘCEJ INFORMACJI
Data opublikowania: 13 lipca 2015
Źródło miniatury wpisu: gdziebylec.pl
Dodaj komentarz