GrubyBenek – „prawdziwie królewska pizza”?

gruby-benek

Gdzie zjeść pizzę w Warszawie trzeciego maja przed północą? A gdzie zjeść smaczną pizzę w Warszawie trzeciego maja przed północą? Poznajcie „Grubego Benka”!

Niedziela, trzeci maja, godzina 23:00 „z minutami”. Wysiadamy z pociągu na Dworcu Zachodnim po siedmiogodzinnej podróży. Po chwili wsiadamy do samochodu i zaczynamy się zastanawiać, czy znajdziemy jakiekolwiek miejsce, w którym będziemy mogli zjeść o tej porze. Dowiadujemy się, że owszem, takie miejsce faktycznie jest – niedawno otwarta pizzeria na Bemowie, GrubyBenek. Wyjątkowo nie jesteśmy wybredni i udajemy się tam w zawrotnym tempie. Po jakichś dwudziestu minutach docieramy na miejsce.

Pierwsze wrażenie?

To, co nas pozytywnie zaskakuje to wystrój. Widać, że lokal jest świeżo wykończony, w pomysłowy sposób. Najbardziej przykuwa naszą uwagę ściana pokryta napisami, która świetnie podkreśla klimat tego miejsca. W środku jest czysto i przytulnie, a unoszący się zapach pizzy doprowadza nas do szaleństwa. W karcie znajdujemy wiele propozycji, między innymi tortillę, quesadillę, zapiekanki oraz sałatki. Decydujemy się jednak na średnią pizzę, nazwaną „Benek Chicken” (kebab z filetu kurczaka, cebula, kukurydza, czosnek, curry), ciasto wybieramy cienkie. Zamieniamy słowo z przemiłym właścicielem, zamawiamy coś do picia, a chwilę później otrzymujemy naszą pizzę…

Pizzeria Bianco Fig Pizza

Dalsze wrażenia…

Mogłoby się wydawać, że wygłodniali, po długiej podróży, nie będziemy potrafili obiektywnie ocenić żadnego posiłku. Jednak nasz zmysł kulinarny, w przeciwieństwie do nas samych, urlopu nie ma nigdy. Gdyby ktoś zapytał, czy w Warszawie opłaca się otworzyć lokal z kuchnią włoską, od razu byśmy zaprzeczyli. W przypadku GrubegoBenka taka rada byłaby przestępstwem, dlatego dobrze, że nikt nas o zdanie w tej kwestii nie pytał. Pierwszy plus? Delikatne ciasto pizzy, ale nie tak cienkie, jak przeciętna serwetka, co jest niestety częstym błędem kucharzy w większości warszawskich lokali. Drugi plus? Dodatków nikt nam nie pożałował, były naprawdę smaczne, a co najważniejsze o tej godzinie – świeże. Mięso, dobrze doprawione, nie było ani trochę suche. Nie zawierało także tłustych „niespodzianek”. Kukurydza? Słodka i soczysta. Cebula? Odpowiednie dopełnienie kompozycji. Trzeci plus? Dostaliśmy w cenie pizzy dwa sosy – czosnkowy i pomidorowy, które również były smaczne i dostatecznie gęste, a nie, jak to z reguły bywa w pizzeriach, rozwodnione i mdłe. Ale czy były jakieś minusy?

W poszukiwaniu złych stron „Benka”

Musimy was rozczarować, jednak wyjątkowo nie mieliśmy się do czego przyczepić, choć, jak zwykle, bardzo chcieliśmy. Średnią pizzą porządnie najadały się dwie osoby – taka stukilogramowa i taka o połowę mniejsza. Jest to świetny wynik, biorąc pod uwagę, że zwykłą, gumowatą pizzą ze słynnej sieciówki (w której to płaci się za trzy placki tyle, co za jeden) nie napełnilibyśmy tak dobrze naszych pustych żołądków nawet w połowie. Pizza z opisywanego przez nas wcześniej „A modo mio”, także nie była tak smaczna, jak ta „Benkowa”.

Konkurencja śpi…

…a my nadal działamy” – to właśnie motto pizzerii. Sprawdza się ono w praktyce, biorąc pod uwagę dzień i godzinę naszych odwiedzin. Dobrze, że konkurencja spała, bo szkoda by było, gdybyśmy tu nie trafili. Mimo nietypowej pory, w lokalu, poza nami, było też sporo innych klientów. Warto również wspomnieć, że choć GrubyBenek to sieć pizzerii, właściciel tej na Bemowie zadbał o jej odmienny, indywidualny charakter i wyjątkowy smak serwowanych potraw. Dlatego właśnie ta na Bemowie otrzymuje od nas szczerą piątkę i, miejmy nadzieję, utrzyma pozycję lidera w spisie warszawskich pizzerii odwiedz.to.

TWOJA OCENA: GrubyBenek – „prawdziwie królewska pizza”?
WIĘCEJ INFORMACJI
Data opublikowania: 28 maja 2015
Dodaj komentarz