Bary speakeasy

bary speakeasy

Bary speakeasy to najbardziej zagadkowe miejsca w całej Warszawie. Większość z nas wie o ich istnieniu, jednak niewiele osób wie, gdzie można je znaleźć – w końcu inaczej nie byłyby barami speakeasy. Kto ma ochotę odkryć dziś jedną z największych tajemnic stolicy?

Od tygodnia uważnie obserwujemy jedną z warszawskich kwiaciarni. Jest otwarta do późna, a młodzi ludzie, którzy do niej wchodzą… z reguły już nie wychodzą. W końcu udaje nam się ustalić, że jest ona przepustką do jednego z barów speakeasy w Warszawie. Nasz informator podpowiada nam także co mamy zrobić, aby dostać się do środka…

Pomieszczenie, do którego wchodzimy jest dosyć ciasne, młoda dziewczyna układa jakiś bukiet. Witamy się i zgodnie ze wskazówkami chcemy kupić różową różę. „Aha, i proszę owinąć ją wstążką”. Florystka patrzy na nas porozumiewawczo. „Proszę za mną na zaplecze. Jaki kolor tej wstążki?” Panika. Tego nie było
w planach. Nie możemy zdradzić, że przygotowujemy materiał i właściwie to nie mamy pojęcia co to znaczy. Jeden z naszych dziennikarzy odpowiada pewnym siebie głosem „niech będzie czerwona”. Patrzymy na niego ze zdziwieniem. Uśmiecha się i już wiemy, że nie ma pojęcia co robi. „Proszę” otrzymujemy naszą różę. Jest nas troje, płacimy 60zł. To zdecydowanie najdroższa róża w naszym życiu. Po chwili przechodzimy przez toporne drzwi na zapleczu i stajemy w małym pokoju, który prowadzi do kolejnych drzwi i kolejnego pomieszczenia. Tam widzimy schody i niepewnie stawiamy pierwsze kroki na ich wyłożonych czerwonym dywanem stopniach. Choć słyszymy muzykę, czujemy się jakbyśmy mieli zaraz pożegnać nasze nerki.

Kiedy docieramy na dół wita nas ochroniarz, który przechwytuje różę i prowadzi nas do szatni. Po chwili wchodzimy wreszcie do głównego pomieszczenia. Muzyka gra, naszym oczom ukazują się stół do gry w bilard i wydzielone miejsce na parkiet niedaleko baru, na którego ladzie akurat stoją zamówione przez kogoś, wymyślne drinki. Postanawiamy przyjrzeć im się z bliska. Kiedy podchodzimy, barman pyta nas o kolor wstążki, na co odpowiadamy zdziwieni: „czerwony”. Dostajemy powitalne, czerwone szoty. Tak więc wstążka oznacza tylko kolor drinka powitalnego, a nie kolor tuszu, którym zostanie wykonany masoński symbol
na naszych nadgarstkach. Dookoła nas elegancko ubrane kobiety i mężczyźni rozmawiają przy stołach, sącząc swoje napoje. Trochę osób tańczy, inni grają
w bilard. Na ścianie, w rogu sali, wisi telewizor, na którym wyświetlany jest film, wpisujący się w klimat lokalu – czarno-biały, niemy, tytułu nie znamy. Obok znajduje się sala dla palących, a zaraz za nią jedno małe pomieszczenie…

Speakeasy [Explored]

Naszym oczom ukazuje się tablica z zapisanymi na niej, dziwnymi hasłami. Na środku stoi mały stół, który otacza gromada ludzi. Witamy się i rozmawiamy z nimi przez chwilę. Okazuje się, że w naszym klubie ukryte są wskazówki do odnalezienia kolejnego tego typu miejsca. W tym małym pokoju ludzie próbują je rozszyfrować i świetnie się przy tym bawią. Na ścianie wisi mapa Warszawy z zaznaczonymi czarnymi kołami, niebieskimi kwadratami i czerwonymi iksami. Dowiadujemy się, że czarne koła to miejsca, w których barów na pewno nie ma. Niebieskie kwadraty oznaczają prawdopodobieństwo, że tam znajduje się kolejny bar speakeasy, ale należy to sprawdzić. Czerwone iksy są symbolem odnalezionych i odwiedzonych tajemniczych klubów. Chcemy zrobić zdjęcie, ale okazuje się, że nie możemy. Takie panują tu zasady…

Zostajemy kilka godzin i bawimy się świetnie. Bar ma niepowtarzalny klimat, cała aura tajemnicy sprawia, że czujemy się częścią wielkiego, warszawskiego spisku. Nie ma tu miejsca na tandetę, czy też awantury wśród klientów. Drinki są serwowane w wymyślny sposób, muzyka gra głośno, ale nie na tyle, żeby zagłuszała rozmowy. Z bólem serca opuszczamy ten lokal. Do wyjścia prowadzi nas ochroniarz. Co jest zaskakujące, znajduje się ono po drugiej stronie budynku – dlatego myśleliśmy, że klienci kwiaciarni znikają. Wdychamy zimne powietrze, oczy nam błyszczą z rozemocjonowania. Rozpiera nas jakaś dziwna duma, dzisiaj czujemy się ważniejsi, tacy bardziej wtajemniczeni niż inni ludzie… O barach speakeasy słyszeliśmy już od jakiegoś czasu, jednak nie byliśmy pewni, czy te pogłoski są prawdziwe. Postanowiliśmy sami się przekonać o istnieniu tajemniczych klubów w stolicy i możemy z czystym sumieniem potwierdzić – one naprawdę istnieją. Odkryliśmy ich dopiero sześć, polecamy jednak zacząć poszukiwania od tego połączonego z kwiaciarnią. Ale żeby nie niszczyć tradycji, adresu wam nie podamy. Największą zabawą jest ich samodzielne odkrywanie. Podsuniemy wam tylko małą podpowiedź. Szukajcie kwiaciarni, gdzie najszybciej sprzedają się różowe róże.

Data opublikowania: 9 kwietnia 2015
Dodaj komentarz